brak wiary w jakiegokolwiek boga = wiara że bóg nie istnieje.
To nie jest prawdziwe i jest niezgodne z logiką.
Z greki - teizm pochodzi od bóg, ateizm od nie bóg.
Wychowując dziecko na ateistę wpajasz mu pogląd, że bóg nie istnieje czyli kształtujesz jego sposób myślenia w dokładnie odwrotnym kierunku niż wychowując go w wierze w jakiegokolwiek boga. Myślę, ze prościej się nie da, a każdy czytający nasze argumenty ma swój rozum i sam zdecyduje kto ma problemy z logiką.
To prawda: Ty masz problemy z logiką.
Myślę, że mało który człowiek wierzy że gwiazda Syriusz jest zrobiona z żółtego sera. Wg Twojego rozumowania, wszyscy Ci ludzie którzy w to nie wierzą (a więc pewnie i Ty), są A-syriuszoserowcami i musieli zostac specjalnie wychowani w tej niby-wierze. Została im ona specjalnie wpojona w dzieciństwie, tak?
Mozesz, nomen omen UWIERZYC, ze dla wielu ludzi fakt istnienia/nie istnienia Boga jest rownie nieistotny co fakt istnienia/nieistnienia gwiazdy zrobionej z sera? Po prostu to jedna z nieskonczonej ilosci rzeczy nieistniejacych, ktore czlowiek jest w stanie sobie wyobrazic. To jest wlasnie ateizm.
Jesli ateista musi zainteresowac sie Bogiem w wychowaniu dziecka to tylko dlatego, zeby ochronic je przed wszechobecną w naszym życiu, kulturze i mediach promocją Boga (przepraszam wierzących, nie wiem jak to inaczej nazwać), wlasnie po to by zachowac jego neutralnosc az bedzie moglo samo swiadomie oceniac informacje.