seban napisał/a:no tak... niestety tego się obawiałem. Ty jak zwykle wiesz co jest najlepsze i znasz jedynie słuszną drogę. Mam nadzieję iż kiedyś otworzysz umysł i zrozumiesz trochę więcej. Masz jedną słuszną wizję, jedyną słuszną drogę. Cały świat i w wszyscy dookoła którzy myślą inaczej w/g Ciebie są w błędzie... nic i nikt nie zmieni twoich poglądów... i ostanie słowo w dyskusji musi być twoje :) wtedy czujesz się wygrany, prawda?
Ja w tym momencie odpuszczam. Nie mam żadnego racjonalnego powodu aby prowadzić dalszą dyskusję. Jak to napisałeś nie jest mi dana łaska zrozumienia twojego toku myślenia, przykro mi. Musisz sobie znaleźć kogoś kto będzie akceptował twoje mądrości życiowe.
Nie będę to ja i cieszę się iż nie dostąpiłem "łaski wiary" i "łaski zrozumienia".
pozdrawiam
Seban
Na litość boską (tak boską), chłopie!!! Naprawdę obraziłeś się z powodu mojej krytyki Johna L.? I to Ty, który na dzień dobry wypaliłeś pod moim adresem elaborat na temat moich rzekomych powiązań z ultra prawicą, Rydzykiem i bóg wie z czym tam jeszcze. Zechciej bez emocji, przeczytać jeszcze raz mojego posta. Czy ja tam odnoszę się do Ciebie albo do kogokolwiek z tego forum personalnie? No chyba, że poczuwasz się do bycia małolatem, w co wątpię. Napisałem ogólnie i jeszcze raz to potwierdzam. Małolaty często patrzą na świat poprzez pryzmat buntu, negacji i chęci wywrócenia całego otoczenia do góry nogami, a muzycy pokroju Lenona wykorzystują to śpiewając tego typu "hymny". Wiem to z własnego doświadczenia, bo też przechodziłem ten etap w życiu, oraz z obserwacji nastolatków z którymi się obecnie stykam. Zachowują się dokładnie tak samo jak ja kiedyś i popełniają te same błędy. Tak samo jak ja kiedyś, reagują na rady dawane przez starszych. Poza tym, naprawdę sądzisz, że można wierzyć facetowi, który śpiewa "...imagine no possessions..." a jednocześnie sam pławi się w dostatku i konsumuje jak król dekadencji? Typowy przykład gościa, który po wzniosłym koncercie schodzi ze sceny i czyni dokładnie odwrotnie niż przed chwilą śpiewał. Sam lubię słuchać różnej muzyki, ale jednocześnie wiem, że w większości przypadków nie należy ich przekazu (oraz innej sztuki) traktować dosłownie i jako wyroczni. To się nazywa rozsądek, który niestety przychodzi (lub nie) z czasem. To znowu nie było personalnie do Ciebie, tylko ogólnie, tak więc nie musisz obrażać się jeszcze bardziej. Moim skromnym zdaniem jednym z przykładów autentyczności w muzyce jest "hurt" w wykonaniu Johnnego Casha. Jest to cover utworu Reznora z NIN, a genialne video zrobił Romanek. Oczywiście nie każdemu musi się podobać taka muzyka, czy choćby sama postać Casha. Chodzi tutaj o szczerość przekazu. Śpiewa to człowiek terminalnie chory, rozliczając się ze swoim życiem. Człowiek, który był na szczycie i z którego potem spadł na samo dno i się podniósł. Nie robi tego dla pieniędzy czy sławy i nic już nie musi nikomu udowadniać. Gdy coś takiego widzę i słyszę to czuję, że facet nie próbuje mnie zrobić w bambuko, i od razu dodam dla wszystkich nadgorliwców, że scena ukrzyżowania z tego klipu nie ma tu nic do rzeczy.
http://www.youtube.com/watch?v=AxU3gXy1 … ature=fvst
To jest moje zdanie i jeżeli się z nim nie zgadasz, to na pewno nie obrażę się z powodu piosenki.
No i na sam koniec to tak ogólnie. Czy mógłbyś mi wskazać, gdzie ja napisałem, że "mam jedynie słuszną wizje"? Nie wiem czy zauważyłeś, ale mamy tutaj dyskusję na piekielnie polaryzujące ludzi tematy, a ja wyrażam swoje opinie. Chyba mogę? Jeżeli zadasz sobie trochę trudu i przejrzysz chronologicznie wszystkie posty w tym wątku to gwarantuję Ci, że znajdziesz wielu harcowników specjalizujących się we wkładaniu kija w mrowisko i "jechaniu po bandzie", którym nie dorastam nawet do pięt. Nie zmienia to faktu, że dyskusja nadal mieści się w cywilizowanych normach.