Pytanie do Candle, Husak, tOri, Dracon, Mq, drygol, syscall i innych czy to oznacza, że tym łatwiej wyduszą nas gdy będziemy działać w pojedynkę?
Ja nie piszę już w tego typu wątkach, ani nie dyskutuję za dużo z frakcjami przeciwnymi moim obserwacjom i wiedzy wyciąganej z liczb i doniesień niezależnych badaczy/lekarzy/naukowców, ewentualnie niezależnych dziennikarzy. Problemem nie jest to, że nas jest za mało, bo jest nas dużo, ale kłopot w tym, że nie widzę sensownej możliwości połączenia sił wśród tych ludzi. Po prostu mamy nierówny start, bo ci oni co atakują, zaczynają z pułapu infrastruktury budowanej przez kilkadziesiąt lat, z własnością rządów, mediów, armii, i nieograniczonym finansowaniem za pomocą pieniądza własnej produkcji. Nawet jeśli była by nas połowa społeczeństwa, to nie wyobrażam sobie takiego pospolitego ruszenia, żeby cokolwiek uwalczyć. Dziś jest tak, że możemy co najwyżej wyjść se na ulicę i podemonstrować - co nawet jest dozwolone i dopuszczone prawem. Ale co z tego? Widzicie chyba, że jeszcze nigdy żadna demonstracja tego typu niczego nie zmieniła i na nic nie miała wpływu. Można se pokrzyczeć, można wywiesić hasła, mija kilka dni i nikt nie pamięta tego i po wszystkim. Sytuacja jest raczej beznadziejna, ja wyjścia w tym wszystkim za bardzo nie widzę. Chyba trzeba sobie to powiedzieć prostu w ryj. Nie wiem czy nie lepiej było by pomyśleć jak wykorzystywać do własnych celów tą rzeczywistość, która jest budowana i jak w niej oszukać system i żyć, bo zmienić jej na taką jakiej byśmy chcieli, to raczej się pewnie i tak nie da.